Lubię kiedy film ma kilka wersji plakatów, nawet jeśli bazowane są one na tych samych zdjęciach - dzięki temu można zobaczyć warsztat osoby robiącej plakat, a przypadku lepszych produkcji sposób wykonania danego efektu. Dla zilustrowania znalazłem kilka przykładów:
Hot Fuzz - Trzy wersje plakatu, w których wykorzystano te same zdjęcia aktorów. O ile dwa boczne nie różnią się bardzo od siebie, postaci zostały nałożone na inne tło, o tyle środkowy został zmnieniony już trochę bardziej: dodano płomienie, iskry i rozświetlenia od ognia na bohaterach (dzięki temu nie wygląda to płasko i sztucznie).
Shooter - W tym przypadku duże podobieństwo już całkowicie zamierzone, postać bohatera w dwóch różnych lokacjach i z różnymi broniami nawiązuje do fabuły. Zmiana tła łatwa do zrobienia, montaż broni sprytnie chroniony przez strefę z cieniem.
The Holiday - A to już zabawa koreańskich designerów. Często się zdarza, ze plakaty w Azji są przerabiane: dodaje się nowe efekty (jak tutaj śnieg), łączy dwa plakaty w jeden (dwa posty niżej w komentarzach) czy poprostu wymienia teksty na lokalny język. Jeśli chodzi o tę ostatnią sprawę to moje oczy traktują litery koreańskie jak grafikę a nie tekst i zawsze mam wrażenie, że tamtejsze wersje plakatów są przeładowane i oszpecone.


O ile dobrze pamietam to w UK mamy jeszcze plakaty z duzymi twarzami obu kolesi z Hot Fuzz. Tamte w sumie sa najlepiej zrobione = sa najczystsze.
Co do azjatyciej TV to fakt, wystarczy zobaczyc pare rzeczy na YouTube, latajace, grajace rozowe napisy z granatowym cieniem czy obwodka, totalna szmira.
A sama Japonia, nie wiem jak tem kraj mogl tak upasc przez ostatnie 200 lat po wzgledem kulturowo-estetycznym.
jak zapierdzielają po 20h na dobę i śpią w tubach to im odwala ;)
Hiro z Heroes jest całkiem normalny hehehehe :D