Wróciłem wczoraj z tygodniowej wycieczki do Hiszpanii. Tydzień bez komputera dobrze mi zrobił i zobaczyłem, że w ogóle jest to jeszcze możliwe w moim przypadku. Chwilę po lądowaniu na lotnisku San Javier, Murcia byłem wniebowzięty: słońce, palmy i osiedle domków jak z bajki. Z lotniska od razu pojechliśmy w skałki w okolicach Murcii. Po kilku godzinach miałem już dość słońca, ale chyba lepiej było o tym nie myśleć, bo następne 3 dni były maksymalnie deszczowe. Nawet w Szkocji tak nie pada. Dopiero w ostatni dzień przed wyjazdem wróciło słońce, a ja już zaczynałem mieć objawy przeziębienia (może przez to skakanie do zimnego basenu). Jutro do pracy, a ja po urlopie w Hiszpanii jestem chory :]
Zawsze chciałem zobaczyć Hiszpanię, ale chyba nie trafiłem do właściwego regionu. Na Costa Blanca oprócz fajnych gór i plaż nic ciekawego nie ma. Następnym razem pojadę w okolice Sevilli i Granady, dam jeszcze Hiszpanii szansę rehabilitacji. Mimo wszystko było przyjemnie połazić trochę w pięknych okolicznościach przyrody i z dala od komputerów.

