Co tu dużo mówić, szkocki angielski to na pewno nie jest Queen English. Szkocji mają silny akcent, dodatkowo zróżnicowany regionalnie i “klasowo” – także wariacji są tysiące.

Jednych rozumie się bardzo łatwo, bo mówią “uśrednionym” angielskim, innych też, mimo iż słychać charakterystyczny szkocki akcent. Jeszcze innych nie rozumie się wcale. Z wielu powodów. Jedni nie chcą żebyś ich zrozumiał albo nie dbają czy ich rozumiesz, inni prawie nie otwierają ust z lenistwa – bełkoczą coś pod nosem. Są tacy, którzy mają akcent tak odległy od tego do czego jesteś przyzwyczajony, że nie sposób normalnie prowadzić rozmowy. To tyle w kwestii wymowy.

Teraz czas na prawdziwą zabawę: wyrazy slangowe. Slangi w Szkocji też są zróżnicowane geograficznie (nawet dzielnicowo) i moim zdaniem, nawet nie ma co próbować się ich uczyć. Jest tego po prostu za dużo. To prawie jak uczenie się nowego języka (który i tak jest przydatny tylko w Szkocji). Czasem też ciężko odróżnić co jest wyrazem slangowym, a co słowem typowo szkockim.

Większość Szkotów zwraca uwagę na to jak mówi, kiedy rozmawia z obcokrajowcem. Są jednak tacy, których zupełnie to nie obchodzi lub inaczej mówić nie potrafią i wtedy słyszysz zabawne myśli w swojej głowie “gdzie jest wyjście? może powiem, że pójdę po piwo? help? anyone?”.

Podobno najtrudniejszym do zrozumienia akcentem szczyci się Aberdeen. Inni Szkoci śmieją się, że nawet oni nie rozumieją ludzi stamtąd. Mam w pracy kolegę, który ma silny akcent, ale łatwo go zrozumieć. Zdziwiło mnie to i go spytałem jak to z nimi jest. Powiedział, że nie zrozumiałbym ani słowa gdyby mówił typowo po aberdońsku. Wierzę mu, bo szłyszałem próbki Edynburczyków, którzy próbowali naśladować ten akcent.

Dla mnie zawsze czarną magią był akcent z Glasgow. Nie mówię o angielskim jakim oni się posługują, tylko o obcinaniu końcówek wyrazów, połykaniu liter, używaniu wyrazów typowo szkockich lub slangowych i zaśpiewie.

Come oan, get aff! Ye aff yer heid?

Na stronie English Dialect Vocabulary możecie posłuchać przykładów klikając na ikony na terenie Szkocji :)

Na pewno jeszcze coś mi się przypomni odnośnie języka. Napiszę o tym wkrótce. Jeśli ktoś ma swoje (może odmienne) spostrzeżenia to proszę o wpisy w komentarzach.

Oskar na swoim blogu poruszył ciekawe zagadanienie: Co niektórym może to wydawać się trochę śmieszne, ale po krótkim czasie zagranicą zaczyna się mieć małe problemy językowe. Oczywiście, jeśli bardzo się uważa i świadomie dba o język to może to wyglądać inaczej, ale na codzień jednak aż tak uważnym się nie jest.

Całkiem łatwo i niezauważalnie przychodzi zamienianie niektórych wyrazów na angielskie odpowiedniki (no cóż, mózg robi asocjację danego pojęcia z angielskim wyrazem – bardziej uczęszczana ścieżka jest łatwiejsza). Na codzień rozmawiasz z innymi polakami, którzy mogą mieć podobne problemy i przestajesz zauważać co się dzieje. Jeśli starasz się mówiąc po polsku omijać angielskie wtręty to nagle pojawiają się chwile konsternacji.

Nigdy bym nie uwierzył, że tak łatwo się to może stać. Pamiętam jeszcze, że śmiałem się z koleżanki, która po iluś tam latach na studiach w Niemczech źle odmieniała niektóre wyrazy.

To prawda, że jest to trochę kwestia lenistwa, ale w sumie język jest po to, żeby się (szybko) komunikować, a po pewnym czasie następuje dostosowanie do ogółu. Ja mam trochę problem z szykiem w zdaniu: dość często przestawiam wyrazy i czasem brzmię staropolsko :)
Mamy w polskim zapożyczenia z angielskiego, dużo slangowych wyrażeń i to sprawia, że już nie wiem czy wyraz który mówię można znaleźć w Słowniku Wyrazów Obcych czy właśnie go sam stworzyłem. Czytanie książek po polsku wbrew pozorom mocno nie pomaga w utrzymaniu czystości językowej.

Bywają też sytuacje odwrotne, mówiąc po angielsku wtrąca się polskie wyrazy – ja najczęściej robię to z wyrazem “więc”. Czasem też gdy mnie ktoś zaskoczy odpowiadam “tak” i nawet nie zauważam, że powiedziałem to po polsku.

Oczywiście, nikt chyba nie chce całkowicie mówić w ponglish, bo to brzmi poprostu.. wioskowo :)

BBC The Voices Recordings

Straszenia Bayera ciąg dalszy. Na stronie BBC można znaleźć mapę UK, dzięki której można posłuchać akcentu z różnych obszarów Wielkiej Brytanii. Proponuję na początek kliknąć punkt zaznaczony u mnie na czerwono lub tu i odsłuchać fragmentów dźwiękowych. A to akcenty z mojej okolicy.

Jak komuś nie sprawa trudności rozumienie tego akcentu to niech skoczy do co poniektórych miejsc w Irlandii Północnej, a hardcorowcom polecam Walię :)

ps. Mój kolega z pracy po przerzuceniu się na akcent z Glasgow jest średnio zrozumiały nawet dla innych Szkotów.