Syriana. Babel. The Constant Gardener.

Zawsze chciałem napisać o jednym z najciekawszych filmów jakie widziałem w ciągu ostatnich kilku lat. Jakoś nigdy nie mogłem się za to zabrać, a, że przybyło filmów o podobnej tematyce to już wymienię je wszystkie. Wspomnianym filmem jest Syriana, który ma tą ciekawą właściwość, podobną zresztą do książki “Tai Pan” Jamesa Clavella, że opisany w dwóch zdaniach wydaje się zupełnie nieinteresujący a okazuje się być wciągającą produkcją. Daruję sobie więc opis i stwierdzę, że film warto obejrzeć, mimo iż nie jest najnowszy. Oczywiście jeśli ktoś lubi produkcje polityczno-społeczne.

Podobnie ciekawym filmem jest Babel, o którym już kiedyś pisałem. The Constant Gardener i The Good Shepherd nie są już tak ciekawe jak poprzednie, ale wciąż na bardzo dobrym poziomie. Może zbyt rozciągnięte co trochę ujmuje całości.

Po Blood Diamond byłem emocjonalnie rozbity i w sumie trudno mi polecić ten film, właśnie z tego powodu, że momentami jest zbyt mocny. Last King of Scotland zasługuje na uwagę głównie ze względu na genialną (i oskarową) rolę Foresta Whitakera. Też trochę mocniejszy niż filmy wymienione na początku, a ja wolę jednak bardziej dyplomatyczne podejścia. Chociaż prawdę mówiąc w przypadku tych dwóch chyba inaczej niż naturalistycznie się nie dało.

Babel

Babel.

Ostatnio czekałem na wiele filmów, a na “Babel” chyba już najdłużej, bo pojawił się w moim kinie dopiero w tym tygodniu, kilka miesięcy po premierze. I muszę przyznać, że jako chyba jedyny dotrzymał tego co obiecywał trailerem czy opisami. Lubię filmy, które pokazują życie w różnych zakątkach świata, nie silące się sztucznie na “inteligentne kino” i nie próbujące wymusić emocji u widza. Nie lubię licealnych formułek, że film jest wtedy dobry i ambitny jeśli pokazuje cierpienie czy trud życia. Podoba mi się za to chęć pokazywania prawdy bez wyolbrzymiania czy jednostronności.

“Babel” jest filmem dotykającym emocjonalnie, w którym widać dbałość o szczegóły. Widz otrzymuje dziesiątki małych symboli, dzięki którym od razu orientuje się w sytuacji danego kraju czy nacji, nie nachalnie, ani za bardzo skrótowo. Nie chcę pisać o przesłaniu filmu, warto pójść i zobaczyć ten obraz bez nastawiania się na cokolwiek.

Znany reżyser, dobra obsada, świetnie dobrana muzyka i chyba najlepsza rola Brada Pitta w jego karierze. Polecam.