Nicolas Cage zawsze wydawał mi się jakiś taki rozlazły i nie do końca przytomny. Ciągle gra smutnych, zdołowanych, umęczonych życiem facetów. Pamiętam, że nawet Mienta ten fakt komentowała u siebie.
Ostatnio widziałem go w “WTC” i “Wicker Man“, bez zmian. Może to tylko chodzi o ten jego niezmienny wyraz twarzy. W 2007 będzie go widać w filmie “Ghost Rider”, hmm, ciekawe czy mu ksywka zostanie :)
Mimo tego jakoś lubię tego aktora, może dlatego, że czytałem ostatnio wywiad z nim i podoba mi się jego podejście co do poniektórych spraw.
Oficjalna strona filmu wydaje mi się zbyt przeładowana. Efekt z łańcuchem dość ciekawy, ale co za dużo to niezdrowo. Z trzech wymienionych wyżej filmów WTC ma najlepszą stronę, prostą, ale widać, że zrobioną z wyczuciem estetyki.
Wracając do Ghost Rider’a: zobaczcie jak zmieniała się data na plakacie. Pierwszy z nich zapowiadał film na lato 2006, kolejny już na 16 lutego 2007.

