“Flags of Our Fathers” i “Letters from Iwo Jima” łączy wiÄ™cej niż tylko osoba Clinta Eastwooda, reżysera obu obrazów. Mimo iż każdy z filmów zrobiony jest w innym jÄ™zyku i pokazuje innÄ… perspektywÄ™ to skupia siÄ™ na tym samym fragmencie historii – bitwie o Iwo DzimÄ™. Bardzo ciekawy pomysÅ‚, żeby pokazać te same wydarzenia z pozycji różnych narodów w dwóch osobnych produkcjach. W sumie byÅ‚bym za tym, że pokazywać takie rzeczy politykom zanim wywoÅ‚ajÄ… wojny, żeby mogli zobaczyć, że “wrogowie” to tacy sami ludzie jak oni.
ChciaÅ‚em siÄ™ skupić bardziej na filmie “Letter from Iwo Jima“. Z kinem japoÅ„skim (lub wykorzystujÄ…cym japoÅ„skich aktorów) jest trochÄ™ jak z polskim. Po kilku filmach zaczynasz rozpoznawać znajome twarze. ZresztÄ… podobnie jest z amerykaÅ„skimi produkcjami, gdzie japoÅ„czycy grajÄ… chiÅ„czyków i na odwrót. Główne role w tym filmie graja Ken Watanabe (“Ostatni Samuraj”) znany japoÅ„ski aktor (u siebie w kraju głównie z zamiÅ‚owania do otoczania siÄ™ coraz to nowymi kobietami, tak przynajmniej twierdziÅ‚a moja znajoma Tomomi) i Shidou Nakamura (“Fearless”).
Obie witryny zrobione są bardzo prosto. Pierwsza ma świetną muzykę i lekkość, druga genialne zdjęcie. Oglądam plakaty japońskiej wersji, a tle leci muzyka ze strony. Najbardziej przykuwają uwagę oczy postaci, a plakaty mają to specjalne coś, co widać dopiero po chwili patrzenia.

