Gran Torino

Gran Torino.

Obejrzałem ostatnio bardzo dużo filmów, ale w sumie tylko trzy z nich naprawdę mnie zainteresowały. Mowa o Gran Torino, Changeling i Doubt. Pierwsze dwa są wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda i mam nadzieję, że uda mu się nakręcić jeszcze kilka filmów podobnej jakości. Szczególnie Gran Torino przypadł mi do gustu: prosty film o relacjach między ludzkich, który nie spowodował u mnie “kryzysu połowy filmu(*)”, nie jest rozwleczony jak rozczarowujący Curious Case of Benjamin Button. Po godzinie trwania filmu myślałem sobie nawet “w końcu dobry film i nawet nie ma przemocy, czyli można jeszcze w tych czasach zrobić film bez jatek”. Niestety chwilę później przemoc się pojawiła, ale na szczęście nie w stylu Quentina Tarantino, także nie popsuło mi to filmu. Film polecam, naprawdę perełka w morzu do bólu przewidywalnych i nudnych produkcji, które wyświetlane są ostatnio w kinie.

(*) Tak naprawdę wiele współcześnie produkowanych filmów jest ciekawych. Niestety tylko do połowy czasu ich trwania, później brakuje pomysłów na rozwinięcie fabuły, dobre zakończenie czy umiejętne podtrzymanie (mojej) uwagi.