Jestem ciekawy co z tego wyjdzie, ale zapobiegawczo polecam przeczytanie “Wiecznej wojny” zanim obejrzy się film. Książka jest świetna, ale nawet Scottowi może powinąć się noga, jak to często bywa z próbami adaptacji.

Wieczna wojna” Joe Haldemana została wznowiona po polsku w 2007, także nie trzeba już polować po Allegro i antykwariatach, żeby zdobyć książkę.

Kingdom of Heaven

Kingdom of Heaven

Po roku obejrzałem ponownie film Kingdom of Heaven wraz z dodatkami jakie znajdują się na DVD i wciąż jestem pod wielkim wrażeniem. Po pierwsze z powodu świetnej obsady: Jeremy Irons, David Thewlis, Liam Neeson czy Ghassan Massoud (w roli Saladyna). Pod maską króla Baldwina ukrywa się Edward Norton, których chociaż nie miał okazji pokazać twarzy w filmie był bardzo zadowolony z roli, która mu przypadła.

Po drugie: przepiękne zdjęcia. Kiedy ogląda się film pierwszy raz, zwraca się głównie uwagę na fabułę, przy kolejnym oglądaniu można już swobodniej delektować się smaczkami i szczegołami. Autorem zdjęć jest John Mathieson (pracował także nad K-Pax czy Gladiatorem), który wykonuje swoją pracę w naprawdę doskonały sposób. Kolory (zimą wszystko jest w niebieskościach, na pustyni wszystko ma w sobie domieszkę koloru piasku), faktury, scenerie – to wszystko powoduje, że wizualnie film jest niesamowity. Dodam, że lubię bardzo wszelkie filmy osadzone w czasach do średniowiecza włącznie. Dlatego też broń, stroje czy architektura(!) to już w moich oczach 50% czego potrzeba do dobrego filmu.

Po trzecie: muzyka (nie wiem jak mam dalej pisać tę notkę, bo nie chcę już używać więcej epitetów). Dźwięki przenoszą w tamte czasy z łatwością, scieżka jest dość zróżnicowana (w przeciwieństwie do niektórych, które są czysto ilustracyjne i nudne), a najbardziej przypadł mi do gustu utwór nr 7 “Ibelin”.

Nie jestem fanem Ridleya Scotta, ale jego Gladiator i Blackhawk Down też zrobiły na mnie duże wrażenie. Podoba mi się jego dbałość o detale i to jak buduje klimat filmu.