Sandworms of Dune.

NiecaÅ‚y rok temu wspominaÅ‚em, że Brian Herbert i Kevin J. Anderson piszÄ… książki w tempie, w którym tworzy siÄ™ romansidÅ‚a, ale jak siÄ™ teraz przekonujÄ™ nie zawsze jest to zÅ‚e. WÅ‚aÅ›nie koÅ„czÄ™ niedawno wydanÄ… ósmÄ… część cyklu DiunaSandworms of Dune” i muszÄ™ powiedzieć, że czyta siÄ™ jÄ… bardzo dobrze, podobnie jak jej poprzedniczkÄ™ “Hunters of Dune“. Oczywiste jest to, że jakoÅ›ciowo to zupeÅ‚nie inna Diuna niż ta napisana przez Franka Herberta, ale bez porównania lepsza niż dwie trylogie prequeli popeÅ‚nionych przez wymienionÄ… na poczÄ…tku dwójkÄ™.

W sumie nie powinienem oceniać książki przed epilogiem, ale powiem, że czyta się ją bardzo dobrze i wydaje mi się, że autorzy trochę zbliżyli się do stylu Franka Herberta jeśli chodzi o prowadzenie historii, a to jest bardzo duży komplement. Cały oryginalny cykl Diuny miał tę genialną właściwość, że nie ważna była fabuła jako taka. Posuwanie się akcji naprzód nie było koniecznym warunkiem aby można było delektować się książką. Jak dla mnie Herbert mógł opisywać przemyślenia i dialogi bohaterów w nieskończoność. Dwa najnowsze tomy Diuny mają bardziej przygodowy charakter, ale posiadają tę odrobinę genialności oryginału, tak jak czerwie posiadają odrobinę świadomości Leto II ;)