Iron Sky.

Hahaha, tytuł brzmi prawie tak dobrze jak wiadomości na Wirtualnej Polsce, ale tak na prawdę jest częścią sloganu reklamującego film “Iron Sky“, który w całości brzmi “W 1945 Niemcy polecieli na księżyc. W 2018 powracają.” Jest to niezależna produkcja kręcona w Finlandii przy współpracy z Niemcami.

Iron Sky” to komedia science fiction, ale z tego co można wywnioskować po wypwiedziach reżysera element komediowy będzie raczej “ukryty” lub pokazany przez grobowo poważny absurd. Teaser do obejrzenia na oficjalnej stronie filmu. Przyznacie sami, że idea jest dość szalona i zarówno może wyjść z tego bardzo ciekawy film lub zupełna klapa.

Home Of The Brave

Home of the Brave

Oglądam trailer tego filmu i od razu jego twórcy mnie mają, bo w tle leci Dead Can Dance, a zaraz potem kawałek “Space between” Dave Matthews Band. Z drugiej strony twórczość Lisy Gerrard jest niesamowita, ale jeśli jej utwory są podkładane do każdego filmu o bliskim wschodzie to to początek końca oryginalności.
Pomijam (czy aby na pewno?), że alergicznie reaguję na tytuły w których są wyrazy: hero, honour czy brave, bo zakrada się tam zawsze trochę patetyzmu i takie filmy są satyrą na same siebie. Filmów o tytułe “Home of the Brave” jest conajmniej kilka, w tym jeden z 2004. Dziwne, że autorzy zdecydowali się go powielić.

Mam jednak nadzieję, że film będzie ciekawy i jeśli więcej ludzi po nim poczuje, że wojna to bzdura, a nie pseudo ideały to chyba warto, żeby ktoś kręcił takie rzeczy.

Ten tytuł powinien szczególnie zaciekawić Mientę, bo gra w nim Jessica Biel ;)

Wieczna wojna

Wieczna Wojna. Joe Haldeman.

“Armia opracowuje swój program z myślą o stuleciach, nie o jednostkach.”

Książka “Wieczna wojna” to już dla mnie kultowa pozycja. Do tego stopnia, że boję się czytać inne książki Joe Haldeman‘a, żeby przypadkiem nie trafić na coś co nie jest już tak dobre. “Wieczna wojna” wbrew temu co sugeruje tytuł ma bardzo antywojenne przesłanie. Haldeman jest weteranem z Wietnamu i echa tego daje się zauważyć w jego prozie. Dobra, przyznaję się, czytałem też “Wieczną wolność”, ale już mnie tak niestety nie zachwyciła.

Akcja książki dzieje się w przyszłości, gdzie ludzkość osiągnęła dość wysoki poziom zaawansowania technologicznego: skoki przestrzenne (wykorzystujące wygasłe słońca: kolapsary) pozwalają ogarnąć trochę rozmiary kosmosu, ale za to powodują rozbieżności czasowe. Tocząca się wojna z obcą rasą Bykrian pochłania tysiące istnień po obu stronach, ma także niekorzystny wpływ społeczno-ekonomiczny i co najważniejsze jak każda wojna zupełnie pozbawiona jest sensu. Właśnie doświadczenia Haldemana z Wietmanu powodują, że książka nabiera wartości: tylko człowiek, który widział okropieństwa wojny i odczuł wszystkie emocje i postawy z tym związane (strach, obrzydzenie, nienawiść, przyjaźń czy altruizm) może tak dobrze przekazać, że wojny należy wystrzegać się za prawie każdą cenę.
Historia uczy jednego: ludzie nie uczą się na błędach historii. Mimo postępu technologicznego, świadomość rasy ludzkiej nie ewoluuje tak szybko jak powinna. Nie tylko w książce, w rzeczywistości także. Na tle wielkiej kampanii wojennej trwającej setki lat autor przedstawia myśli i czucia pojedynczej jednostki. Jak mało one znaczą dla wielkiej machiny wojennej pokazują słowa zaczynające ten wpis.

Na jesień ma ukazać się cała “trylogia” w jednym tomie “Peace And War: Forever Peace, Forever Free, Forever War”.

W Polsce dość dawno temu ukazał się komiks o tym samym tytule co książka i jest prawie dokładnym jej odzwierciedleniem. Bardzo dobra i sugestywna kreska Marvano doskonale oddaje klimat książki Haldemana. Polecam.