Deviant Art Daily Deviation :)

Stary rok zakończyłem chorobą, która ciągnie się, aż do teraz, na szczęście już w postaci, którą można znieść. Przeinstalowałem system, wczoraj loguję się na Deviant Art i z niedowierzaniem patrzę, że liczba “dodano do ulubionych” pod jedną z prac (dość stara, już o niej pisałem) wynosi 377. Okazuje się, że praca została Daily Deviation 5 dni temu. Dziękuję za nominację, komentarze i ‘favs’.

Ostatnio coraz częściej wytwórnie filmowe organizują publiczne konkursy na plakat do filmu. Nie jest to nic innego jak forma promocji i trudno to traktować bardziej poważnie. Dlaczego? Poza satysfakcją z wygranej nie ma już nic. Nikt poważny chyba nie nazwie sensowną nagrodą oryginalnego plakatu z autografem aktorów lub wydrukowaną, pojedyńczą sztuką plakatu, który się zrobiło.

Same wytwórnie zresztą się nie kryją za bardzo, że to tylko “marketing hype”. Najczęściej dają tylko kilka zdjęć do wykorzystania, które są na ogół w niskiej rozdzielczości, w formacie jpeg, a np. postaci mają “poucinane” (przez kadrowanie) nogi czy połowy tułowia. W sumie nie za dobry materiał na plakat, ale wytwórnia ma prawa do pomysłu w razie jakby trafiła na geniusza.

W przypadku filmu Hot Fuzz został ogłoszony podobny konkurs na plakat. Nie wiem czy tylko mi się nie udało znaleźć zdjęć do wykorzystania czy autorzy promocji jakoś zapomnieli dać jakiekolwiek źródła. To już naprawdę przesada.

Obecnie na DeviantArt, moża wziąść udział w kokursie na plakat do filmu Dead Silence. Jak dotąd zgłoszone prace nie powalają, ale, kto wie, może jakaś perełka się znajdzie. W sumie nie zazdroszczę ludziom, który będą musieli przejrzeć te setki prac podobnych do siebie. Zwłaszcza, że ani tematyka filmu, ani plakaty nie zachęcają.

W przypadku Factory Girl do wykrzystania były te same zdjęcia co do oficjalnego plakatu, tyle, że w małej rozdzielczości. Tym razem chociaż trochę bardziej postarano się z nagrodą. Zwycięzca oczywiście dostał swój wydrukowany plakat z autografem aktorki. Oprócz tego jego praca została wywieszona na publiczny widok w kinie w mieście, w którym chłopak mieszka i dodatkowo specjalnie dla niego wyświetlono seans, na który mógł zaprosić 25 swoich przyjaciół.