Linlithgow: Party At Palace.

Weekend obrodził w festiwale średniowieczno-renesansowe: w sobotę byliśmy na zamku w Linlithgow, a w niedzielę w Traquair. Pierwszy był większy i huczniejszy, a to za sprawą walk na kopie, drugi też duży, ale w bardzie kameralnych okolicznościach przyrody. Haggis i piwo na każdym kroku, walki rycerzy, konie, pokazy ptaków drapieżnych, tańce, inscenizacje i rękodzieło, a to i tak podobno nic w porównaniu z nadchodzącym festiwalem, który odbędzie się sierpniu w Lanark.

Fotki robiła Ola (www.3faeries.com) : 1 2 3 4 5
więcej zdjęć na Flickr

ps. Wiem, że oficjalnie to pałac, a nie zamek :)

[flashvideo filename=http://blog.9gods.com/playlists/2008-07-04-danny_bhoy.xml image=http://blog.9gods.com/img/2008-07-04-danny_bhoy.jpg /]

Międzynarodowy Festiwal Teatralny w Edynburgu już niedługo więc czas najwyższy zacząć kupować bilety. Jak na razie mam już zarezerwowane niektóre z występów na których byłem rok temu: Henry Rollins i Stephen K Amos. Pierwszy mówi bardzo ciekawie przez półtora godziny bez przerwy na oddech, a na show drugiego bolało mnie już wszystko ze śmiechu. Oczywiście zamierzam także obejrzeć kilkanaście innych, w tym Dannego Bhoya, którego nie udało mi się zobaczyć w tamtym roku.

Danny pochodzi z Edynburga i mówi z bardzo fajnym akcentem, dużo podróżuje i dzięki temu jego show ma wiele elementów związanych z różnymi narodowościami, ich przywarami, językiem itp. Czyli w sumie to co akurat dla mnie jest najbardziej ciekawe i zwykle śmieszne. Koleś rządzi, idę go zobaczyć na 100%.

Polecam także obejrzeć: Siesta (sikam :), Danny on Rove.

ps. Rickiego Gervaisa w tym roku nie będzie, szaleje teraz po Stanach ze swoim nowym show.

Henry Rollins.

W ramach edynburskiego festiwalu Fringe byłem wczoraj na show Henrego Rollinsa i muszę przyznać, że ma on talent do słowa mówionego jak mało kto. Wchodzi, od razu bez owijania w bawełnę zaczyna, mówi bez przerwy na oddech i ani się obejrzałeś, a minęła godzina. Wiedział, że będzie mówił przez 1:15 i dokładnie tak mu zeszło. Myślę, że jeśli założyłby, że ma 5h do przegadania to nie robiłoby to mu żadnej różnicy i nie odbiłoby się to na jakości.

Nie znam za bardzo twórczości Rollinsa, jedyne co widziałem wcześniej to kilka jego programów telewizyjnych i filmików z występów na YouTube, po których jego styl przypadł mi do gustu. Nie ma pojęcia ile z jego występu to improwizacja, a ile przygotowany materiał, ale czujesz się, jakbyś siedział przed kumplem, których gorączkowo opowiada co mu się ostatnio przydarzyło. Mimo iż bardzo swobodnie przeskakuje z tematu na temat to wraca do przerwanych wątków i nie gubi całej linii opowieści.

Czasem porusza ważne tematy, czasem zupełnie trywialne, ale słucha się go z niegasnąca ciekawością. To jeden z tych ludzi, który może opowiadać ci o porannej podróży autobusem do pracy linią 44, a ty słuchasz jak urzeczony. Ma może trochę problem z ilością zalegającego gniewu, ale myślę, że to właśnie ta niezgoda na to co go otacza stworzyła podwaliny pod cały jego show. Rollins jest ciekawy świata i ludzi, porusza tematy społeczne i polityczne, nie boi się powiedzieć co myśli i czuje. To, plus jego zdolność do utrzymywania uwagi widza przez cały czas tworzy naprawdę dobry show. Polecam.

Międzynarodowy Festiwal Teatralny Edynburg 2007. Fringe.

Chciałbym powiedzieć, że ostatnio mniej piszę bo Międzynarodowy Festiwal Teatralny na dobre opanował Edynburg. Prawda jest jednak bardziej banalna: praca, projekty, duperle do zrobienia. W tym roku zaczęło się deszczowo i z oczekiwanych 175,000 ludzi paradę przyszło oglądać tylko około 50,000. To prawda, że ludzi była masa, ale te liczby wydają mi się zawyżone. Sama parada, na którą składały się grupy teatralne i różnorakie “kółka zainteresowań” przemaszerowała Princess Street nic nie robiąc sobie z deszczu.

Jak na razie byłem tylko na jednej sztuce dwóch sztukach niestety, ale mam już bilety na kilka kolejnych, między innymi Henrego Rollinsa i kolesia, który udaje Billa Hicksa. Jutro idziemy na 10 rano na komedię “Shakespeare for breakfast”, na której z racji wczesnej pory serwują rogala i kawę. Do wykorzystania mam też urodzinowy karnet (trochę długo nie mogłem sobie przypomnieć tego wyrazu), który na kilka sztuk wystarczy.

W tamtym roku dałem plamę, byłem na zaledwie kilku sztukach, a naprawdę festiwal to wydarzenie, które szkoda przegapić. W tym roku już się to nie uda, bo jedno z miejsc gdzie jest kilka sal z przedstawieniami to budynek, który widzę z okna. Co dzień widzę i słyszę (agrrr!) kilkaset ludzi, którzy szumią w czasie gdy ja usiłuję już zasnąć (albo skończyć to pisać). Powrót z pracy też nie jest łatwy, bo idąc z autobusu muszę przejść przez North Bridge i Royal Mile, a to najbardziej zatłoczone miejsca w czasie wakacji. Ma to pewien urok przez pierwsze parę dni :)

Kilka linków:

Fotki z parady: 1, 2, 3, 4

Edynburg 2006. Festiwal teatralny - fajerwerki.

Dziś właśnie oficjalnie zakończył się festiwal teatralny w Edynburgu. Jak co roku Bank of Scotland sponsorował 40 minutowy koncert zgrany z fajerwerkami. Wygląda to bardzo atrakcyjnie, niestety jakoś w tym roku zabrakło rozmachu. W 2005 pokaz był bardzo widowiskowy i energetyczny i bardzo podobał się publiczności (wszędzie w tłumie słychać było ochy i achy).

Ciekawie wyglądało dziś miasto gdy tysiące ludzi z różnych stron podążało w jednym kierunku. Trochę jak na filmach.

Zdjęcia robił Arek.