Jakiś czas temu pisałem o samochodzie Google fotografującym ulice Edynburga. Spodziewałem się, że trzeba będzie poczekać z pół roku żeby zobaczyć efekty online, dlatego też zapomniałem o całej sprawie. Dziś dowiedziałem się, że nowa wersja Google Earth zawiera dość dokładne odwzorowanie powierzchni Marsa i chciałem sobie obejrzeć jak dobrzy są specjaliści z NASA w bawieniu się Photoshopem ;) Przy okazji znalazłem na mapie swój samochód… oczywiście, że nie na Marsie (chociaż staruszek Renault pali tyle co dobra rakieta).

Chwila prawie historyczna, samochód widoczny jest zarówno na mapie, jak i w trybie Street View. Chociaż z tym drugim są pewne problemy. To szczegół, że samochód złożony jest z dwóch zdjęć, które nie łączą się dobrze, większym problemem jest niedokładność algorytmu. Dzięki właśnie tym niedociągnięciom mogę zobaczyć swoje okolice, bo droga prowadząca do mieszkania nie jest zaznaczona na mapie (to taki w sumie wewnętrzny dojazd do budynku), więc Street View powinien być niedostępny. Poniżej wzniesienia, na którym stoi blok biegnie droga i to ‘poruszając’ się nią mogę oglądać swoją okolicę, chociaż oba miejsca są na zupełnie innych poziomach.

Niedokładności niedokładnościami, ale nie jestem pewien czy sąsiad mieszkający poniżej jest zadowolony, że Google wjechało mu prawie do salonu.

Edynburg. Google Map.

Właśnie widzę, że Google udostępniło niektóre miasta UK w trybie Street Map. przygotowanie tego zajęło im trochę czasu – minęło 8 miesięcy od kiedy zauważyłem samochód Google pod moim oknem fotografujący okolicę. Nasz samochód jednak nie załapał się na historyczne wystąpienie na mapach Google, a to dlatego, że uliczka jest zbyt mała (i ślepa) i nie jest zaznaczona, dlatego też nie można zajrzeć na nią okiem Wielkiego Brata. Nie przeszkadza jednak to parkingowym wystawiać mandatów osobom, które tu mieszkają, a miały pecha danego dnia nie trafić na wolne miejsce. Dla nich to regularna ulica, a nie “droga” dojazdowa do posesji.

Dziwne jest to, że główna ulica Edynburga, Princes Street, nie została sfotografowana. Co prawda na co dzień mogą nią jeździć tylko autobusy, rowery i taksówki, ale wydawało mi się, że dla wpływów Google nie ma granic. Zapomniałem dodać, że od 2011r. poruszać po niej będą się jeszcze tramwaje, do tego czasu ulica pozostanie w połowie zamknięta. Jedno wiem patrząc na te zdjęcia, uwielbiam to miasto.

ps. Tutaj widać mijające się samochody Google.

Siedzę właśnie nad projektem strony i od czasu do czasu zerkam przez okno na zewnątrz, a tu nagle na parking za domem wjeżdza dziwny samochód.  Zwykły, czarny, osobowy ale ze słupem na dachu, na którym zamocowane jest kilka(naście) kamer filmujących aparatów robiących zdjęcia we wszystkich kierunkach. Widziałem już takie samochody policyjne, ale ten wyglądał inaczej, na dodatek policja raczej nie wjeżdża w spokojną ślepą uliczkę.

Wygląda mi na to, że to był Google street view car więc oczywiście przekazałem znak “pokoju”. Sprawdzę za jakiś czas i jeśli mam rację i Edynburg będzie miał “street view” to będę pokazywał znajomym nasz samochód na mapie.

ps. Sprawdzam różne strony i na 99% to był samochód Google.

Photo by A. Haggis. Full size version at Pda blog.

Master Plan - About power of Google

Wiele już mówiono o tym, że Google gromadzi tak wielke ilości danych o naszych preferencjach, że może swobodnie budować całkiem dokładne profile osób. Jednak chyba tym razem ten głos zostanie powszechnie usłyszany za sprawą witryny Master Plan – About power of Google. Google wie co lubisz, jak się nazywasz, zna numer twojego konta, adres, wiek, ma dostęp do twojej poczty, preferencji, statystyk witryny itd. To wystarczająco dużo informacji jak na jedną firmę, która dodatkowo ma zasięg globalny.

Bać się czy nie? Cóż, dlla większości i tak jest za późno hehehe. Filmik jest bardzo dobrze zrobiony graficznie. Szkoda, że ta któtka prezentacja to już wszystko, na pewno dałoby się zrobić pełnometrażowy, ciekawy film na ten temat.

Link znaleziony na webesteem

Google 2.0

Przeglądałem dziś statystyki i oczywiście najciekawszą grupą tam są słowa kluczowe po których ktoś trafił na twoją stronę. Zwykle znaleźć można kilka genialnych “kfiatków” i tylko patrzeć jak wkrótce ludzie zaczną pisać prace doktorskie na ten temat. W ramach trendu 2.0, jako członek (disallow: google robot :) społeczności pozwoliłem sobie odpowiedzieć na kilka zapytań (poszukiwana fraza pisana jest kursywą):

film przenosza sie ze sredniowiecza
– “O dwóch takich co ukradli księżyc” ?

plakat patriotyczny
– Patrz wyżej.

film sie krztusi
– Co ty za filmy oglądasz? :D

wiecej »