No i stało się, 20 minut przed wyjściem na lotniskowy autobus nasz lot do Włoch został odwołany. Jestem bardziej rozczarowany niż wkurzony. Po ostatnich bardzo zapracowanych tygodniach przydałoby się nam trochę słońca i odpoczynku. Pozostaje mi tylko załączyć filmik z naszego lotniska, który obiegł świat kiedy pojawiły się pierwsze problemy z wulkanem w Islandii jakiś czas temu.

Sigur Ros.

Jest już nowa płyta islandzkiej kapeli Sigur Ros, co dość dobitnie mi uzmysławia jak szybko mija czas. Jeszcze niedawno poznawałem ten zespół i ich trzecią płytę, a tu za kilka dni na półkach już szósty album.

Na oficjalnej stronie zespołu można przesłuchać wszystkie utwory i co się rzuca od pierwszego słuchania to bardziej optymistyczny charakter i większy nacisk na perkusję. Chociaż nie brakuje też charakterystycznych dla zespołu, melancholijnych utworów jak np. “ára bátur“.

Pierwszym singlem został utwór “Gobbledigook“, który promuje płytę teledyskiem z wesoło biegającymi golasami. Tytuł wydawnictwa w tłumaczeniu na angielski to “With a buzz in our ears we play endlessly” co dodatkowo podkreśla radośniejsze nastroje. Jednak w trakcie słuchania okazuje się, że im dalej w głąb albumu tym smutniejsze utwory. Szybko minął ten początkowy nastrój a kawałki są coraz prostsze, prawie akustyczne obiegające stylem od znanego brzmienia gitary z użyciem smyczka, a mimo to wciąż brzmią charakterystycznie dla zespołu.

Jedno przesłuchanie to za mało żeby poznać album, ale mi się już podoba, chociaż miałem nadzieję na zapowiadaną większą odmianę w postaci zwrotu w kierunku bardziej pozytywnych emocji.

Sigur Ros: Heima.

Piękna muzyka, piękne zdjęcia: film Heima zrobiony przez Sigur Ros. Środa 5 marca, Filmhouse, Edynburg. Jak mnie nie wypuszczą wcześniej z pracy to pozostanie obejrzeć na wydanym niedawno DVD. Zobacz trailer.

Shot using a largely Icelandic crew (to minimise Eurovision-style scenic-wonder overload), ‘Heima’ – which means both “at home” and “homeland” – is an attempt to make a film every bit as big, beautiful and unfettered as a Sigur Rós album. As such it was always going to be something of a grand folie, but one, which taking in no fewer than 15 locations around Iceland (including the country’s largest ever concert at the band’s Reykjavik homecoming), is never less than epic in its ambition.

Sigur Ros dwie płyty temu był całkiem nieznaną kapelą, teraz stał się islandzkim dobrem narodowym zaraz po Bjork. Dawno temu w Irlandii, w jednej z kafejek internetowych zobaczyłem ten klip i momentalnie kochałem tę muzykę. Jakiś czas później w Galway miał odbyć się koncert, ale niestety został odwołany. Jednak w końcu udało mi się zobaczyć kapelę w Edynbugu. Największe wrażenie robił ostatni kawałek: Poplagid, który członkowie zespołu wykonywali za kurtyną, na której było widać ich cienie i różne obrazy. Włosy stawały dęba, ciarki przechodziły po plecach. Ten klip ma niestety nie najlepszą jakość i warto jednak znać utwór wcześniej, żeby poczuć to coś.

Na oficjalnej stronie jest trochę mp3 w dobrej jakości, dla tych co chcieliby posłuchać więcej. Trzy ostatnie płyty są nieziemskie, jednak polecam zacząć od “Agætis Byrjun“.
Na You Tube jest film (w 3 cześciach) o detalach powstawania ostatniej płyty: “Takk“. Polecam, chociaż angielski z islandzkim ackentem może nie być najłatwiejszy :)

ps. Jestem teraz na 10 dni w Polsce i nie mam tu Photoshopa, dlatego grafiki nie będzie, aż wrócę. Próbowałem wykorzystać Painta, ale się poddałem, praca w nim to jak jeżdżenie rowerem bez łańcucha: można, ale po co ?