Dublin odmieniony

Ostatnie kilka dni byÅ‚em w Dublinie. Z wyglÄ…du miasto nie zmieniÅ‚o siÄ™ zbyt wiele, może poza iglicÄ… na O’Connel Street i tramwajami. Ostatni raz byÅ‚em tam chyba z 5 lat temu i przyjemnie byÅ‚o zobaczyć stare zakÄ…tki. Temple Bar jak zawsze uroczy, szczególnie wieczorem. Grafton wystrojony już na Boże Narodzenie. St. Steven’s Green trochÄ™ ponury o tej porze roku, ale pozwala na chwilÄ™ wytchnienia od tempa miasta.

Co mnie w Dublinie uderzyło to okropne korki i smród spalin, nie pamiętam, żeby tak kiedyś było. Nawet autobusy jeżdzą w ślimaczym tempie. Po chwili zapragnąłem wrócić do Edynburga, gdzie wszystko jest spokojniejsze, cichsze, a ulice i chodniki mniej tłoczne.

W Dublinie czuć, że to część Europy, że jest kosmopolitycznie, że wiele siÄ™ dzieje i widać, że miasto prosperuje. Edynburg chociaż Å‚adny to jest trochÄ™ bardziej “wioskowy” w klimacie. U nas ciagle mowi siÄ™ “dziekujÄ™” kierowcy autobusu, “przepraszam” jak kogoÅ› potrÄ…cisz w tÅ‚umie. W Dublinie chyba już za dużo ludzi i poÅ›piechu. Nie znaczy to, że ludzie sÄ… mniej grzeczni, poprostu jakoÅ› mniej to widać.

Jak wszędzie na wyspach Polacy są wszechobecni. Ogłoszenia po polsku, reklamy (i to profesjonalne, a nie drukowane na plujce w domu), polskie głosy na ulicach i w autobusach. Więcej polski treści na około, ale chyba łatwiej rodakom w Dublinie zniknąć w tłumie różnych nacji.

Do Phoenix parku i jeszcze paru miejsc, które chciałem odwiedzić niestety już nie zdążyłem. Pogoda była okropna, padało bardziej niż u nas w Szkocji, na dodatek było bardzo zimno. Ogólnie mi się podobało i wrócę tam jeszcze w cieplejsze dni, ale za żadne skarby nie chciałbym mieszkać w tym mrowisku.