Dopiero teraz zobaczyłem filmiki z 13. Mistrzostw Świata w Kendo i jestem maksymalnie zaskoczony, że wygrała Korea Podłudniowa! Korea od zawsze deptała japończykom po piętach, w sumie przy każdych mistrzostwach można było spokojnie założyć, że Japonia zdobędzie 1 miejsce, Korea drugie, a trzecie drużyna, która ma najwięcej zawodoników z Azji (hehe, np. Brazylia ;). Tym razem jednak Korei udało się pobić Japonię, a ta druga zdobyła dopiero 3 miejsce, przegrywając z USA! Dla tych, którzy mało wiedzą o Kendo dodam, że to tak jakby nagle ogłoszono, że Microsoft sprzedał mniej systemów w tym roku niż Apple :)
W Korei Kendo nazywa się Kumdo i jest jeszcze kilka pomniejszych różnic. Koreańczycy mają historyczną niechęć do Japonii i ta wygrana znaczy dla nich coś więcej niż tylko ukoronowanie wieloletniej rywalizacji za 1 miejscem. W klasyfikacji indywidualnej Japończycy ciągle jeszcze wygrywają. Reprezentacja Polski zajęła 9 miejsce.
Ten filmk też jest niemałym szokiem. Shinai jednego z zawodników pękł po pchnięciu tsuki! Wszystko mnie boli od patrzenia na to :) Ogólnie jak oglądam filmi z tych mistrzostw to jakieś trochę to Kendo ostatnimi czasy za agresywne. Sport i chęć wygrywania chyba biorą górę na starym, dobrym duchem Kendo.
Zdjęcia z Simulacre.org


MuKul,
Nie ma kamer, sędziowie zawsze mają za sobą wieloletnie doświadczenie jako zawodnicy.
Rek,
Oczywiście, że nie mają się głaskać..
Trenowałeś Kendo ?
ciekawostka http://www.youtube.com/watch?v=_ST1wRzfgmI
MuKul, po to jest 3 sędziów, żeby nie było pomyłek :)
Panikkk, widziałem to już wcześniej, ciekawe, aczkolwiek niczego nie dowodzi :)
Tak nieco od tematu odejdę. To, że ta strona jest fajna to było oczywiste i wspominałem Ci to już, ale teraz jeszcze dodam, że jest naprawdę interesująca! i na czasie. Właśnie łapię się na tym, że wertuje tutaj strony w poszukiwaniu starych wpisów i zawsze znajdę coś, co mnie akurat zainteresuje!
Nie mówiłem Ci jeszcze, ale szukałem tutaj w Poznaniu sekcji kendo. Jest takowa i chciałem się do niej zapisać. Niestety koliduje mi to ze studiami! Muszę w końcu robić coś innego od siedzenia za biurkiem, bo podbiegnięcie do autobusu 100 metrów opłacane jest prawie atakiem serca, a najmniej hiperwentylacją.