Jestem w Szkocji już prawie cztery lata, a takiego śniegu jeszcze nie mieliśmy. Co prawda na polskie warunki to żaden to śnieg, który po kilku godzinach topnieje, ale tu to już prawie klęska żywiołowa :) Ja jako młody i niedoświadczony kierowca przeżyłem dziś kilka stresujących chwil. Jechałem ostrożnie, zaledwie 10mph, musiałem zahamować i nagle czuję że ABS szaleje (mam nadzieje, że tak właśnie się odczuwa ABS, bo miałem wrażenie, że pręt od hamulca rysuje po asfalcie) a samochód się nie zatrzymuje. Czas zwolnił, a ja coraz bardziej zbliżam się do samochodu przedemna, na szczęście znajomy siedzący obok zaciągnał hamulec ręczny i wyhamowaliśmy. Pewnie zaledwie dotknąłbym samochodu przede mną, ale pewnie nie obyłoby się bez ubezpieczalni, stresu itd.
Dzieci chyba się cieszą, a na trawniku przed domem stoi bałwan. Co prawda widać, że chyba ktoś ma okazje ćwiczyć lepienie raz na 4 lata, ale zawsze to jakaś twórczość :)

Tu na dole także trochę tego śniegu napadalo, w sumie wystarczająco aby sparaliżować cały transport miejski – pewnie 50% populacji nie dojechało dziś do pracy (w tym i ja).
Podobnie jak Ty takiego śniegu nie widziałem tutaj od 5 lat – a natywni to pewnie od dekady – wnioskuje po zachowaniu tych ludzi na ulicach od wczoraj :-)
A dla ciekawostki to doświadczeni kierowcy mówią że wolą wyłączać abs-y w taką pogode!
Dziwnie ten ABS działa, na początku myślałem, że się coś zepsuło :) Odbijał pedał hamulca tak, że serio miałem wrażenie, ze rysuje beton. Dziwne też wrażenie jak samochód pływa i nagle nie masz kontroli.
a w Inverness tylko troszkę pada deszcz … ale chyba coś się zbliżą z południa bo od rana trąbią ze będzie kataklizm :D
Pewnie pan nawet w zimowe opony się nie zaopatrzył :>
Żebym jeszcze je potrafił odróżnić :)