Spotify.

Pamiętam jak kilka lat temu w rozmowie z Radkiem twierdziłem, że nie rozumiem idei słuchania muzyki przez internet i że wolę mieć na dysku swoje pliki MP3. Był to jeszcze czas kiedy dopiero próbowano z technologią, pojawiło się kilka programów, ale albo miały zbyt małą ilość albumów, albo padały zanim zdążyły się naprawdę rozwinąć czy wyjść z fazy beta.

Jak się okazuje myliłem się – od miesięcy nawet nie włączyłem zewnętrznego dysku na którym trzymam muzykę – i teraz uwielbiam Spotify. Używam go co dzień, od dłuższego już czasu, ale postanowiłem napisać parę słów bo ostatnio pojawiła się nowa wersja tej aplikacji.

Spotify is a proprietary peer-to-peer music streaming service with desktop applications available for Microsoft Windows and Mac OS X

W skrócie:

  • Spotify umożliwia legalne słuchanie muzyki przez internet.
  • Co kilka utworów pojawiają się reklamy, co prawda krótkie, ale za setnym razem już irytują. Można się ich pozbyć płacąc co miesiąc £10 £5 (Spotify właśnie wprowadziło nową taryfę).
  • Nigdy nie miałem problemów z transferem i nie zdarzyło się, żeby utwór nagle w trakcie przestał grać. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że czasem (bardzo rzadko) musiałem chwilę odczekać zanim utwór się rozpoczął.
  • Spotify pozwala na dzielenie się swoimi playlistami z innymi użytkownikami lub tworzenie wspólnych list.
  • Najnowsza wersja pozwala na zintegrowanie z Facebook i dzielenie się listami i utworami jest teraz banalne proste i szybkie.
  • Potrzebne jest zaproszenie. Ja swoje akurat wyczerpałem.
  • Spotify nie działa niestety w Polsce. Oficjalnie.

Polecam. Aplikacja jest wygodna, szybka i “darmowa”.

Coma. Hipertrofia.

10 listopada ma się ukazać nowa płyta zespołu Coma zatytułowana ‘Hipertrofia’. Wiadomo, że zawierać będzie 17 utworów (wysoka liczba sugeruje, że być może część z nich to jakieś łączniki pomiędzy kawałkami). Od 25 września płytę promuje singiel “Zero Osiem Wojna“.

Dla mnie Coma to drugi najlepszy polski zespół po Riverside. Dziwi mnie skąd się bierze tyle sprzecznych opinii i emocji na jego temat. Nie da się nie zauważyć, że wiele uwag kierowane jest pod adresem lidera Piotra Roguckiego. Może coś przegapiłem – nie słucham radia, nie oglądam telewizji. Chodzi o charakterystyczny styl pisania tekstów, który oczywiście nie każdemu może się podobać, przesadną momentami dykcję jak na początku filmiku z YouTube czy zbyt mocne wczuwanie się podczas śpiewania? Dla mnie sprawa jest prosta, nie podoba się – nie słucham, nie neguję na YouTube, nie utrudniam innym życia. To nie film, który trailerem zachęca, a ocenić go można dopiero po obejrzeniu. Muza jest prostsza, po kilku minutach wiesz czy ci podchodzi czy zupełnie nie. Chociaż być może te fale niechęci to los zespołów, które wyróżniają się spośród innych w jakiś sposób. Część publiczności kocha je dozgonnie, druga część nienawidzi za ich charakter. Być może, że też niewłaściwie zasugerowałem się opinią kilkunastu trolli z YouTube.

Mi singiel podchodzi, ale czekam na więcej.

oficjalna strona zespołu: www.coma.art.pl

Sigur Ros: Heima.

Piękna muzyka, piękne zdjęcia: film Heima zrobiony przez Sigur Ros. Środa 5 marca, Filmhouse, Edynburg. Jak mnie nie wypuszczą wcześniej z pracy to pozostanie obejrzeć na wydanym niedawno DVD. Zobacz trailer.

Shot using a largely Icelandic crew (to minimise Eurovision-style scenic-wonder overload), ‘Heima’ – which means both “at home” and “homeland” – is an attempt to make a film every bit as big, beautiful and unfettered as a Sigur Rós album. As such it was always going to be something of a grand folie, but one, which taking in no fewer than 15 locations around Iceland (including the country’s largest ever concert at the band’s Reykjavik homecoming), is never less than epic in its ambition.

Michael Clayton.

W momencie gdy film “Michael Clayton” z Georgem Clooneyem wszedł do kin nie za wiele było o nim słychać. Teraz dzięki zbliżającym się Oskarom i nominacjom wrócił do kin. Miałem okazję zobaczyć go za pierwszym razem i chyba jednak poszedłbym ponownie.

Przez pierwsze dwadzieścia minut myślałem, że oto kolejny dramat sądowniczy, który nie wyróżnia się spośród innych. I tu się myliłem, bo o ile fabuła nie jest jakoś specjalnie unikalna (chociaż ciekawa) to klimat filmu jest niesamowity. Trudno ubrać to w słowa, zwłaszcza, że oglądałem film już jakiś czas temu. Czuć, że ta produkcja jest głębsza niż inne z tej kategorii, posiada pewną, specyficzną atmosferę, która powoduje, że “słyszy” się myśli bohatera. Scena z końmi jest chyba najlepszym tego przykładem. Wszystkie wątpliwości, kłębiące się myśli i emocje wychodzą na wierzch, wtedy czuć co jest prawdą i jakich wyborów należy dokonać. Genialnie zrobiona scena.

Drugą wyróżniającą się rzeczą jest świetna muzyka. Bardzo charakterystyczna, jednak pozostająca w tle. Delikatna i nastrojowa, podkreśla tę głębię emocjonalną o której wspomniałem. Polecam zarówno film jak i ścieżkę dźwiękową. “Michael Clayton” nominowany jest w 7 kategoriach i myślę, że uda mu się swobodnie zdobyć co najmniej jednego Oskara.

ps. Od powrotu ze Sztokholmu męczę się z okropnym przeziębieniem.

Darjeeling limited.

Jadę bez wstępu: Darjeeling Limited to bardzo dobry film! Szczery, nieschematyczny i ciekawy. Dla mnie najlepszy film ostatnich miesięcy. Duża doza specyficznego humoru, ale jest też czas na refleksje i powagę. Bardzo dobra muzyka (The Kinks “Strangers”) i obsada: Owen Wilson, Adrien Brody i Jason Schwartzman. Jeśli podoba ci się trailer to film także przypadnie ci do gustu.

Bestia powraca

Therion. Gothic Kabbalah.

Ostatni tydzień bez przerwy słucham kapeli Therion. Sprawa z nimi wygląda podobnie jak w przypadku Amorphis. Słuchałem ich parę lat, potem odpuściłem i nie śledziłem powstających płyt. Coś mnie jednak tknęło i sprawdziłem stronę Therion na MySpace. Pierwsze parę utworów z nowej płyty “Gothic Kabbalah” – rozczarowanie. Miałem już zamknąć zakładkę, ale jeszcze włączyłem kolejny utwór “Son of the staves of time” i bingo! Od razu mi się spodobał. Potem kolejny “The perennial Sophia” i już mnie całkowicie mieli. Te dwa utwory chodzą za mną już ponad tydzień.

Zaopatrzyłem się w płytę i okazało się, że jest tam o wiele więcej świetnych utworów. Początek “T.O.F. – The trinity” mnie odrzucił, a za to wokale w ostatniej minucie zmieniły całkowicie moje podejście do tego utworu. Niektóre utwory są dość nierówne jak na mój gust i sytuacja wygląda podobnie np w “Tuna 1613“. Jednakże “Trul“, “Chain of Minerva” i “Three treasures” są świetne. A “Adulruna redivivia” jest bardzo dobrym zakończeniem płyty.

Gothic Kabbalah” tak mi się spodobała, że sprawdziłem dwie poprzednie płyty (wydane równocześnie) “Lemuria” i “Sirius B“. Bardzo mi podchodzą słowa (zwykle traktuję wokal jako kolejny instrument i nie dbam o treść) a i muzyka jest równie dobra. Moje ulubione utwory: “Lemuria”, “Quetzalcoatl”, “The Dreams Of Swedenborg”, “An Arrow From The Sun”, “The Blood Of Kingu”, “The Wondrous World Of Punt”, “Melek Taus”, “Call Of Dragon”, “Voyage Of Gurdjieff” czy praktycznie 3/4 płyt.

ps. Therion po grecku oznacza “bestia” stąd tytuł postu.
Trzeba przyznać, że chłopaki na fotach z MySpace wyglądają śmiesznie i jednak trochę głupio, ale może robili te foty w Halloween ;)

[flashvideo filename=http://youtube.com/watch?v=9WZ9WjfZ3Pk /]

So what the f@#k is this UK
Gunnin with this US of A
In Iraq and Iran and in Afghanistan

Does not a day go by
Without the Israeli Air Force
Fail to drop it’s bombs from the sky?

How many mothers to cry?
How many sons have to die?
How many missions left to fly over Palestine?
Coz as a matter of facts
It’s a fact, it’s an act
These are illegal attacks
So bring the soldiers back
These are illegal attacks
It’s contracts for contacts
I’m singing concrete facts
So bring the soldiers back!!!!
wiecej »

Elizabeth.

Ostatnio nie mam czasu na blogowanie. Za dużo projektów do zrobienia, a dodatkowo jeszcze zapisałem się na Tai Chi i rozpocząłem naukę jazdy samochodem (kiedyś w końcu trzeba). Dziś pierwsza lekcja i od razu szalałem po ulicach Prestonfield. Na szczęście to dzielnica mieszkaniowa i ruch tam prawie żadny, chociaż samochody zaparkowane po obu stronach drogi trochę przeszkadzają.

Zdecydowałem się jednak napisać coś nowego, bo obejrzałem właśnie zwiastun do filmu Elizabeth i zdjęcia mnie zachwyciły. Scenografia jest genialna, hiszpańska Armada to prawdziwy majstersztyk, a pierwsze ujęcie na szkocki zamek Eilean Donan mile łechta :) Dodatkowo przedstawione czasy i obsada powodują, że polecę do kina na premierę. Jak to często bywa rzeczywistość może okazać się mnie ciekawa, ale jak na razie jestem zachęcony.

Oficjalna strona filmu “Elizabeth” też bardzo trafia w moje gusta: delikatne elementy, muzyka, świetne zdjęcia i klimat czasów. Rzadko już przeglądam strony w całości, bo mam dość chorych (modnych) zestawień kolorów, montażu pokroju MTV i “młodzieżowego stajla”. W przypadku tej strony w końcu czuję, że przenosi ona w inne miejsce, że ma w sobie więcej ducha, a nie tylko same suche matematyczne wzory.

Amorphis: Silent Waters.

Kilka dni temu Amorphis wypuścił nową płytę “Silent Waters”. Od lat już w sumie ich nie słucham, a skończyłem gdzieś w okolicach płyty “Elegy”. Zmienił mi się wtedy trochę gust muzyczny i miałem ochotę na lżejsze rzeczy. Zresztą podobnie było z kilkoma innymi metalowymi kapelami. Wciąż jednak mam sentyment do niektórych produkcji.

A piszę o Amorphis dlatego, że tytułowy utwór promujący najnowszą płytę rządzi! Nie wiem jak reszta kawałków, ale jeśli śpiewane są podobnym wokalem to nowe wydawnictwo może być interesujące. Skrzekliwy głos poprzedniego wokalisty jakoś mnie drażnił.

Teledysk do Silent Water.

Pages: 1 2 3 Następna