Riverside. ADHD.

Niedawno ukazała się nowa płyta zespołu Riverside zatytułowana “Anno Domini High Definition” i muszę stwierdzić, że dla mnie jest chyba za trudna. Dość szybkie zmiany tempa i aż za bardzo “progresywne” dźwięki jakoś mnie nie oczarowały. Nie oznacza to, że płyta jest słaba, po prostu nie wpasowuje się w moje oczekiwania. Zespół chce ewoluować, eksperymentować i ma do tego oczywiście pełne prawo, dla mnie jednak jest to trochę zbyt daleko od tego co uwielbiam w Riverside. Najbardziej przypadł mi do gustu utwór “Left Out”, a bas na początku “Driven to Destruction” robi niezłe wrażenie przy głośności 11 :)

Do płyty będę wracał, bo dość często zdarza się mi się po czasie odnaleźć to “coś” w trudniejszych albumach. Pierwsza produkcja Riverside “Out of Myself” wciąż pozostaje w mojej pierwszej trójce najlepszych polskich produkcji muzycznych wszech czasów.

Tracklista:

  1. Hyperactive 05:45
  2. Driven To Destruction 07:06
  3. Egoist Hedonist 08:56
  4. Left Out 10:59
  5. Hybrid Times 11:53

Lunatic Soul. Mariusz Duda. Riverside.

Przeglądam sobie właśnie zdjęcia, których autorem jest  Wojtek Kutyla i zauważyłem kilka fot Mariusza Dudy, wokalisty Riverside. Dzięki temu dowiedziałem się, że Mariusz stworzył swój solo projekt Lunatic Soul. Dla mnie to świetna wiadomość, bo jak już pisałem Riverside rządzi i spodziewam się podobnej jakości po LS.

Kilku utworów można posłuchać na MySpace, a na oficjalnej stronie gdzieś w gąszczu liter jest link do ściągnięcia darmowego utworu.

Coma. Hipertrofia.

10 listopada ma się ukazać nowa płyta zespołu Coma zatytułowana ‘Hipertrofia’. Wiadomo, że zawierać będzie 17 utworów (wysoka liczba sugeruje, że być może część z nich to jakieś łączniki pomiędzy kawałkami). Od 25 września płytę promuje singiel “Zero Osiem Wojna“.

Dla mnie Coma to drugi najlepszy polski zespół po Riverside. Dziwi mnie skąd się bierze tyle sprzecznych opinii i emocji na jego temat. Nie da się nie zauważyć, że wiele uwag kierowane jest pod adresem lidera Piotra Roguckiego. Może coś przegapiłem – nie słucham radia, nie oglądam telewizji. Chodzi o charakterystyczny styl pisania tekstów, który oczywiście nie każdemu może się podobać, przesadną momentami dykcję jak na początku filmiku z YouTube czy zbyt mocne wczuwanie się podczas śpiewania? Dla mnie sprawa jest prosta, nie podoba się – nie słucham, nie neguję na YouTube, nie utrudniam innym życia. To nie film, który trailerem zachęca, a ocenić go można dopiero po obejrzeniu. Muza jest prostsza, po kilku minutach wiesz czy ci podchodzi czy zupełnie nie. Chociaż być może te fale niechęci to los zespołów, które wyróżniają się spośród innych w jakiś sposób. Część publiczności kocha je dozgonnie, druga część nienawidzi za ich charakter. Być może, że też niewłaściwie zasugerowałem się opinią kilkunastu trolli z YouTube.

Mi singiel podchodzi, ale czekam na więcej.

oficjalna strona zespołu: www.coma.art.pl

Riverside. Out of Myself. Second Life Syndrome. Rapid Eye Movement.

Pierwszy raz usłyszałem Riverside grając w ping ponga (hehehe) i już wtedy wiedziałem, że będę uwielbiał muzykę tego zespołu. Potem w moim mieście przydarzył się koncert i chłopaki pokazali, że są równie świetni na żywo. Absolutnym majstersztykiem (trudne słowo) jest dla mnie pierwsza płyta “Out of Myself“. Każdy utwór jest genialny, każdy instrument robi niesamowitą atmosferę. Słucham tego albumu bardzo często, chociaż od momentu wydania minęły już cztery lata.

W 2005 roku ukazał się mini album “Voices In My Head“, który miał skrócić fanom oczekiwanie na kolejną płytkę. “Voices” zawierała kilka nowych utworów i trzy wersje koncertowe kawałków znanych z porzedniej płyty (np. pięknie wykonany “Loose Heart“). Nowe utwory były znacznie łagodniejsze niż te na “Out of Myself”. Pozornie było to oddalenie się od stylistyki zespołu, ale mimo wszystko zawierały ten specyficzny klimat Riverside. Mój faworyt to “Stuck Between“.

“Out of Myself” tak wysoko zawyżyło poprzeczkę oczekiwań, że na początku nie doceniłem kolejnego albumu “Second Life Syndrome”. Z czasem jednak zaakceptowałem, że to nie ma być powtórka, tylko niezależny album i teraz uwielbiam np.: “I Turned You Down” i “Reality Dreams III“.

Jeśli lubisz rock progresywny to nie ma szans, że nie słyszałeś o Riverside. Tym, którzy jednak się z kapelą nie zetknęli, a lubią rock, melancholijne brzmienia i dobre solówki gorąco tę muzykę polecam. Przykładowe MP3 są do ściągnięcia na oficjalnej stronie (“In Two Minds“, “Loosing Heart“)

Ja z niecierpliwością czekam na zapowiadaną nową płytę “Rapid Eye Movement“.