“Do what you love to do. Fuck the rest.”
“Everybody, just pretend to be normal.”
Na ogół filmy przestajÄ… mi siÄ™ podobać po pierwszej godzinie oglÄ…dania – wszystko jest wiadome, scenarzysta Å›rednio umie wybrnąć z zakrÄ™cenia fabuÅ‚y, które wczeÅ›niej stworzyÅ‚, a czasem nawet zostawia wszystko w poÅ‚owie – niby tak ambitnie, żeby widz sobie sam dopowiedzaÅ‚ resztÄ™. Bywa. Zbyt czÄ™sto. Z “Little Miss Sunshine” byÅ‚o inaczej, film mi siÄ™ podobaÅ‚, nawet jeÅ›li byÅ‚o wiadomo jak siÄ™ skoÅ„czy. Niby nie komedia, a Å›mieszy. Na dodatek, nie takim prostackim, durnowatym humorem jak to zwykle bywa. SÄ… też w filmie poważne tematy, ale nie ma silenia siÄ™ na “ambitne cierpiÄ™tnictwo”.
Dysfunkcyjna rodzina (wujek niedoszÅ‚y samobójca, nakrÄ™cony na sukces tata, dziadek zażywajÄ…cy narkotyki), dziÄ™ciÄ™cy konkurs na miss (koszmar w każdym calu!) i podróż gratem przez Stany – wszystko to z dużą dawkÄ… ironii (i auto-ironii), uczuć i humoru – tworzy film inny niż wszytkie. Fanom kina akcji i twardzielom odradzam.
Monolog dziadka rzÄ…dzi!

