Source Code

Clint Mansell na nutach, ten sam reżyser, który zrobił film “Moon” i ciekawa tematyka – dla mnie wystarczy jako zachęta, żeby obejrzeć “Source Code”.

Grunwald 2010

Spoty reklamujące imprezę z okazji 600 lecia bitwy pod Grunwaldem. Więcej (w tym “making of”) na stronie Platige Image. Muzyka: Adam Skorupa.

Clash of The Titans. How to Train Your Dragon.

Clash of The Titans: Uwielbiam starożytność i różne mitologie (czego zresztą można łatwo się domyśleć po nazwie mojej domeny), ale okazało się, że to niestety za mało, żeby poczuć satysfakcję z oglądania tego filmu. Totalnie liniowa i przewidywalna fabuła tworzy dość nudnawe dzieło, które dodatkowo zupełnie niepotrzebnie zostało stworzone w technice 3D. W sumie po projekcji doszedłem do wniosku, że będę odtąd chodził na wersje 2D filmów. To akurat dość subiektywna decyzja, ale ten film znacząco pomógł mi w jej podjęciu, po tym jak zobaczyłem, że czasem czoło i czubek głowy bohaterów znajduje się na różnych planach ostrości powodując, że czaszka wygląda jakby miała 40cm głębokości.

Film ma swoje zalety: piękne lokacje, scenografia i rozmach robią wrażenie. Także efekty specjalne są dość ciekawe zwłaszcza jeśli chodzi o dym, ogień czy energie otaczające Hadesa. Z drugiej strony gumowe potwory dość skutecznie psują wcześniejsze odczucia. Podsumowując: film mnie rozczarował, Olę podobnie – wyszła w połowie seansu.

How to Train Your Dragon: Swoją wcześniejszą decyzję na temat 3D zawieszam w przypadku filmów animowanych. W przypadku tej produkcji 3D jest całkowicie uzasadnione i wygląda bajecznie. “How to Train Your Dragon” jest filmem dla dzieci więc siłą rzeczy fabuła nie jest nazbyt skomplikowana, lecz nie przeszkadza to cieszyć się seansem i nie nudzi jak w przypadku Tytanów. Film ma przekaz, prawdziwe emocje, uczucia i uniwersalne wartości więc byłem zainteresowany przedstawioną historią i losem bohatera, a rozmach i pomysłowość przy projektowaniu lokacji i gra światła w niektórych scenach naprawdę robiły na mnie wrażenie.

Ponadto bardzo zabawne było słyszeć Wikingów mówiących ze szkockim akcentem, a to za sprawą podkładających głosy Gerarda Butlera i Craiga Fergusona.

Cała nasza czwórka (dorosłych ludzi) wychodziła z kina zadowolona, zgodnie twierdząc, że warto było spędzić ten czas w kinie.

Versus to rubryka w której porównuję dwa nie powiązane gatunkowo filmy i wybieram subiektywnie zwycięzcę. Oceniam produkcje, które obejrzałem w niewielkim odstępie czasu od siebie.

Agora

Agora.

Właśnie skończyliśmy oglądać film “Agora” wyreżyserowany przez Alejandro Amenábara. Wiedziałem, że to film dla mnie już od momentu kiedy zobaczyłem pierwsze plakaty. Film ma w sobie coś ze sztuki teatralnej – mimo dość gwałtownych wydarzeń nie jest chaotyczny czy przerysowany. “Agora” porusza i skłania do refleksji nad naturą człowieka, ale bez zbędnego nadęcia. Myślę, że fakt iż jest to produkcja hiszpańsko-portugalska ( w języku angielskim) częściowo ma wpływ na specyficzny charakter filmu.

Plakaty (1, 2, 3) nie imponują unikalnością, ale podobają mi się ze względu na paletę barw no i oczywiście klimaty historyczne.

Lost, sezon 6

Powyższy filmik nie wygląda mi na oficjalny zwiastun nowego sezonu (niby dlaczego hiszpańska wersja miałaby być przed angielską), ale podoba mi się motyw z szachownicą i niecierpliwie czekam na nowe odcinki Losta. A motywy egipskie są dla mnie najlepszą rzeczą jaką mogli wpleść w fabułę.

Filmik znaleziony na 2UP.

Versus: District 9, Dorian Gray.

  • District 9: Pierwsza połowa niesamowicie wciągająca, druga to już raczej zwykły film akcji. Trochę zabrakło, ale film moim zdaniem miał szansę na bycie klasykiem gatunku. Ciekawa historia, świetne efekty, dość oryginalny pomysł. Polecam.
  • Dorian Gray: Dość nudny, powtarzalna muzyka, zbyt wiele odgłosów westchnień, stęków i innych straszydeł. Niestety Dorian to dobra historia zamieniona w film bez polotu.

Versus to rubryka w której porównuję dwa nie powiązane gatunkowo filmy i wybieram subiektywnie zwycięzcę. Oceniam produkcje, które obejrzałem w niewielkim odstępie czasu od siebie.

Zapowiedzi filmowe 7

Avatar. The Men Who Stare At Goats. The Blind Side.

Avatar
Pojawił się trailer i od razu zrobił dużo szumu, głównie za sprawą rozczarowanych widzów. Po obietnicach Camerona, że będzie to prawdziwa rewolucja pod względem techniczno-wizualnym widzowie oczekiwali czegoś więcej niż dostali, chociaż krążą pogłoski, że (chyba) 15 minutowa zapowiedź wyświetlana w kinach robi zupełnie inne wrażenie. Faktycznie niebieskie postaci nie wyglądają super realistycznie, a raczej bajkowo, ale mnie akurat to nie zraża. Bardziej ciekawi mnie temat przenoszenia świadomości do innego ciała, chociaż nie spodziewam się dogłębnego wniknięcia w te okolice. Mimo wszystko to wystarcza aby mnie zaciekawić, co na przykład nie udało się trailerowi nowego filmu z Bruce Willisem “Surrogates”, mimo podobnego motywu.
trailer, oficjalna strona

The Men Who Stare At Goats
Wygląda jak komedia, ale nie trailer zbytnio mnie nie rozbawił, za to ciekawa obsada i nietypowy temat przyciągają.
trailer, oficjalna strona

The Blind Side
Lubię Sandrę Bullock, lubię też filmy obyczajowe, bo na ogół nie mają tak banalnych fabuł jak wakacyjne blockbustery, więc na pewno idę zobaczyć ten film.
trailer, oficjalna strona

Inception
Jak na razie jest tylko tajemniczny teaser trailer i dwa nazwiska: Leonardo diCaprio i Christoper Nolan. I jak na razie wystarczy, że żeby mnie zaciekawić. Nolan ma dużego plusa za świetny The Prestige, a DiCaprio już dawno udowodnił, że jest dobrym aktorem. Zobaczymy co przyniesie pełny zwiastun.
trailer

Versus 01.

  • The Ugly Truth : Pojedynek wygrywa ta lekka, zabawna komedia o uniwersalnym temacie damsko-męskim, która nie przynudza i ma trochę więcej śmiesznych momentów niż pokazano w tailerze. Oglądało mi się ten film o wiele przyjemniej niż G.I. Joe.
  • G.I. Joe : Zabawki z tej serii pojawiły się w Polsce jak już byłem nastolatkiem, także nie mam sentymentu, nie znam postaci, a przydługie sceny strzelania/pościgu/walk wręcz zawsze mnie przynudzały. Jednym słowem nie znalazłem w tym filmie nic dla siebie.

Versus to rubryka w której porównuję dwa nie powiązane gatunkowo filmy i wybieram subiektywnie zwycięzcę. Oceniam produkcje, które obejrzałem w niewielkim odstępie czasu od siebie.

Idźcie na Księżyc

Moon.

Właśnie wróciłem z kina z filmu “Moon” z Samem Rockwellem w roli głównej i jest tak jak się spodziewałem, czyli świetnie. Połączenie bardzo ciekawej fabuły z dobrym aktorstwem i muzyką mistrza trójdźwięków* Clinta Mansella dało naprawdę nietuzinkowy film i jakże inny od ostatniej blockbusterowej papki.

  • pozdrowienia dla Marcina, który w trakcie kiedy pisałem tę notkę przysłał smsa z informacją, że film mnie nie zawiedzie :)
  • budżet filmu to jedne 5 milionów dolarów, także nie trzeba wydawać fortuny, żeby nakręcić dobry film
  • chociaż teraz czytam, że film nie zarobił jak dotąd połowy wydanych pieniędzy. no i dlaczego mnie to nie dziwi? szkoda, że nie jest tak, że dobre filmy zarabiają kasę, tylko te o których jest głośno.
  • trochę się wynudziliśmy wczoraj na Harrym Potterze. nie był zły, po prostu jakiś mało wciągający
  • Moon oceniany jest na 90% na RottenTomatoes i 8.3 na Imdb
  • zapomniałem napisać o głosie Kevina Spacey, który też dodaje filmowi klimatu

* Tak, tak, wiem, za to Trent Reznor jest mistrzem liczby cztery :)

Kac Vegas

Kac Vegas.

I to jest to co lubię: film “Hangover” (w Polsce “Kac Vegas”) dostarcza dokładnie tego czego obiecuje w zwiastunie. Przez cały czas trwania bardzo równa i zakręcona komedia. Jedna z tych która powoduje, że cała sala kinowa ryczy ze śmiechu. Oglądałem też ostanio komedię “Year One” z Jackiem Blackiem i chociaż lubię jegomościa, to jest to zupełnie innej klasy film. “Hangover” nie nuży ani przez moment i ciągle zaskakuje coraz to nowymi scenami, które powodują, że jest coraz ciekawiej. Kryzysu połowy filmu nie stwierdzono.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 .. 12 13 14 Następna