
Ha, w koÅ„cu siÄ™ udaÅ‚o, byÅ‚em na koncercie Dave Matthews‘a w Scottish Exhibition Centre. ByÅ‚ to wystÄ™p akustyczny Dave’a i oczywiÅ›cie graÅ‚ z nim Tim Reynolds. Do tej pory zachwycać siÄ™ mogÅ‚em tylko koncertem na CD z Luther College, a teraz wiem jak to jest na żywo. Sam koncert byÅ‚ Å›wietny i nawet trochÄ™ siÄ™ wzruszyÅ‚em, że coÅ› co wydawaÅ‚o siÄ™ tak odlegÅ‚e i niemożliwe zaistniaÅ‚o w rzeczywistoÅ›ci.
PomiÄ™dzy utworami Dave oczywiÅ›cie gadaÅ‚ i chociaż na ogół wychodzi mu to Å›miesznie, tym razem trochÄ™ czasem bredziÅ‚, poprostu chyba byÅ‚ wciÄ™ty. W żartowaniu brnÄ…Å‚ w Å›lepÄ… uliczkÄ™, ale na koÅ„cu zwykle jakoÅ› udawaÅ‚o mu siÄ™ zachować twarz. W każdej przerwie pomiÄ™dzy kawaÅ‚kami jakiÅ› szkot domagaÅ‚ siÄ™ gÅ‚oÅ›no kawaÅ‚ka “Hello again”, a za czwartym razem poprosiÅ‚ już o “Hello fucking again” na co Matthews swierdziÅ‚ “KoleÅ› chyba mówi poważnie”.
Koncert byÅ‚ Å›wietny, szkoda tylko, że Tim Reynolds nie miaÅ‚ za wielu okazji żeby siÄ™ gitarowo popisać, chociaż to co pokazaÅ‚ i tak byÅ‚o dobre. W sumie show byÅ‚ dla mnie ważniejszy chyba sentymentalnie niż muzycznie. CaÅ‚y czas czekaÅ‚em żeby wykonali utwór “#41”, ale siÄ™ jednak nie doczekaÅ‚em, za to “Grey Street” i “Two Steps” byÅ‚y zagrane genialnie. To, że Dave byÅ‚ trochÄ™ wciÄ™ty zupeÅ‚nie mu nie przeszkadzaÅ‚o w graniu i Å›piewaniu, mi za to trochÄ™…
