Quo vadis Wielka Brytanio?

Wielka Brytania ma zadziwiającą tendencję do prób rozwiązywania problemów społecznych ustanawiając nowe prawa lub epatując w reklamach jeszcze większą ilością problemów.

Spoty ‘reklamowe’ w Szkocji są zwykle dość mocne i gdybym chciał ulegać współczesnej paranoi sądzenia się z kimkolwiek i o cokolwiek podałbym kino czy twórców do sądu za znęcanie się psychiczne na widzami. Spoty, w których pokazywane są ofiary wypadków samochodowych np. zabita i połamana dziewczynka ‘składa się’ z powrotem w całość trzeszcząc kośćmi nie są wcale rzadkością. Kobieta w barze, którą uderza niewidzialny samochód i zostawia martwą i krwawiącą czy grupa ludzi jadąca samochodem powodująca wypadek to nie są obrazy, które mam ochotę widzieć przychodząc do kina na film. A muszę oglądać ten spot od ponad dwóch miesięcy kilka razy w tygodniu. Dobrze, że nie mam telewizora.

Nie wiem skąd u Brytyjczyków taka potrzeba epatowania dosadnością. I czy to w ogóle się sprawdza? Ci, którzy jeżdżą brawurowo najwyraźniej i tak mają problem z wyobraźnią i nic sobie nie robią z potencjalnego zagrożenia i takie spoty nie robią na nich wrażenia. Dla całej reszty to tylko niepotrzebne programowanie “samochód = wypadek”.

Inny przykład: ulotka informująca, że za śmiecenie na ulicy grozi 50 funtów grzywny, na na której w charakterystycznym pudełku na frytki mamy napisane właśnie “£50″… ludzkimi wymiocinami. Agencji gratuluję pomysłu i kolejnej nagrody, a grafikowi współczuję. Na kim robi to wrażenie? Na pasażerach w autobusie na pewno. Na pijanym facecie, który ma problem ze staniem – nie bardzo. Na drugi dzień i tak nie pamięta co robił.

Tak to właśnie w UK próbuje się zatkać dziury w łodzi gumą do żucia, albo odgórnym zakazem zaprzestania wiosłowania. Prawdziwa mądrość rządu i innych organizacji, którzy robią z kraju dom Wielkiego Brata. Pomysły typu wymiana wszystkich szkieł i sztuców na plastikowe, żeby nikt nikogo nie zranił, są absurdalne. Na szczęście to była tylko nie wdrożona propozycja. Dziś czytam, że za skorzystanie z usług prostytutek będzie grozić kara jak za gwałt. Za to ktoś kiedyś napisał w komentarzach pod artykułem opisującym nowe prawo, że lepiej seksualnie napastować geja niż go obrazić słownie, bo wtedy ma się krótszą odsiadkę. Wciąż i wciąż przybywa zarządzeń, które są absurdalne i dotykają tylko części problemu, bynajmniej nie rozwiązując go. Pajęczyna ułomnych praw powoduje, że ludzie mają coraz mniejszą swobodę, a nie zyskuje na tym nikt. Nikt nie ma ochoty by go obrażano czy uciskano, ale czy stwierdzenie podniesionym głosem na poczcie, że ten urząd działa niekompetentnie jest wystarczającym powodem aby ponosić konsekwencje natury prawnej? Czy pielęgnowanie przez lata trawnika przed swoim domem, ale w miejscu które należy do miasta jest dobrym powodem do grzywny? Moim zdaniem powinni tego człowieka zatrudnić.

Nie sądzę, żeby Wielka Brytania była w stanie rozwiązać swoje problemy społeczne wprowadzając nowe prawo czy szokując obywateli spotami. Nie da się rozwiązać problemów patrząc z tego samego poziomu na którym został on stworzony powiedział chyba Einstein. To tylko próby zamalowania ściany na której rośnie grzyb. Nie ważne jak wiele razy ją pomalujesz, on ciągle będzie się powiększał. Kampanie przeciwko otyłości w kraju, w którym nie ma normalnego jedzenia? Śmiechu warte. Jeśli można wybierać pomiędzy sztucznym i pustym, a naszpikowanym chemią czy innym paskudztwem to i tak kończy się w tym samym miejscu. Fakt, że lepiej później niż wcześniej, ale mówimy nie o pojedynczych ludziach a całym społeczeństwie i nic nie pomoże odsunięcie problemu w czasie.

Dzieci, którym wszystko wolno i które doskonałe zdają sobie sprawę ze swojej bezkarności to nie jest dobry przykład bezstresowego wychowania. Uczniowie, którym nie pokazuje się błędów, bo przecież można urazić delikatne uczucia, którzy potem pytają Polaka jak pisze się dany wyraz. Wszędobylskie kamery, które prawdopodobnie zmniejszyły przestępczość o 3%. Karetki wyjeżdżające w 90% przypadków do pijanych ludzi. Plakaty w poczekalniach lekarskich informujące, że nie będzie się tolerować agresji i wymuszeń na lekarzach. Quo vadis Wielka Brytanio?

Rząd traktuje ludzi jak dzieci, którym trzeba ograniczyć płotem piaskownicę i dać bezpieczne zabawki. Wymieszanie zbyt ścisłych reguł jak i zbyt luźnego podejścia do wielu spraw daje pomieszane społeczeństwo. Może wystarczy odwrócić reguły? Dobrze wychowywać dzieci i nie traktować później dorosłych jakby nigdy nie opuścili przedszkola? Uczyć ludzi dobrych postaw wtedy kiedy są w stanie je przyjąć, czyli w dzieciństwie i pozwolić, żeby to dawało owoce w przyszłości? No chyba, że woli się doraźne walczenie z wiatrakami.

3 komentarzy do “Quo vadis Wielka Brytanio?”

  1. piratka z karaibów

    jak zwykle mnie powalasz, czytam jednym tchem:)super tekst



  2. Arek

    Myślę, że można byłoby zrobić bardzo dobry program w polskiej telewizji o absurdalnych prawach w różnych krajach, ale nie tylko po to, aby się pośmiać, ale aby zwrócić uwagę na realne zagrożenia, których te prawa są przyczyną.

    Absurdalne wręcz..
    Pisałeś coś o tworzeniu i przepływie pieniądza na świecie? TO jest jeszcze bardziej absurdalny temat.
    pozdrawiam



  3. rockwell

    a mnie tam się te społeczne reklamy podobają. wiem, że nie mają prawa oddziaływać na każdego, ale wykonanie – miód. a jeśli ktoś zwolni, albo pomyśli przed wtargnięciem na jezdnię – dobre jego, bo nie zabije/przeżyje. pr’owe gadanie, ale…

    pozdrowienia z glasgow.



Zostaw komentarz

Trackback: http://blog.9gods.com/2008/11/19/quo-vadis-wielka-brytanio/trackback/