
Nie wiem jakie sa wasze odczucia, ale dla mnie serial Heroes się kończy. Zbyt dużo podobieństw (zapożyczeń?) do drugoligowego “4400“: motw wszczepiania zdolności, konfliktu zwykłych ludzi i tych z mocami. Coraz bardziej przypomina to brazylijski serial.
Za to Lost ciągle mnie bawi i wciąga. Wyjaśniają teraz trochę starych spraw i nie jest to może tak fascynujące jak kiedyś, ale oglądam z zainteresowaniem. Motywy z czasem, nazwisko jednego z bohaterów (Hawking) powodują, że wydaje się, że zaraz wplotą w fabułę postać Einsteina i eksperyment Filadelfia :)
House MD jak zwykle, nic specjalnie nowego, więc i nie ma rozczarowań, stały poziom.
Oglądam kilka filmów w tygodniu w kinie i oprócz pojedynczych przypadków jest bardzo słabo trafić na coś sensownego.

mam podobne odczucia co do heroes, zrobił się z tego prison break, który też jest dnem (podobno, bo nie oglądam od 2-go sezonu już). Za to lost nadal mnie wciąga :)
Lost nadal jest świetny. Natomiast nie przypada wszystkim, ponieważ jest napisany dla widowni, której nie straszne poznawanie kilkanastu wątków na raz – kiedyś czytałem art nazwany bodaj „Lost is a TV show for geeks”. Nie umiem go odnaleźć niestety.
PS: Chyba nie Hawking, a Faraday. :-)
PS2: WAAAAAAAAAAAALT!
;>
A matka Faradaya nie używa nazwiska Hawking? Eloise Hawking dokładnie :)
lost oglądam i wciąga mnie tak samo od pierwszego odcinka, Heroes skończyłem po 1-szej serii i nie miałem ochoty na drugą. Oglądam scrubs namiętnie, ale nowy sezon już nie ma tego czegoś (tzn ma ale dużo mniej.., polecam pierwsze 3 sezony) za to z nowych seriali “Lie to me” jest godny polecenia
Aa, pardon. Faktycznie tak się nazywa. :-)
“Heroes” faktycznie już nie wciągają tak jak wcześniej. Volume I i Volume II trzymały w napięciu, teraz już jakoś nie odlicza się dni do kolejnego odcinka.
“Lost” trochę lepiej, czas i bohaterowie wymieszani totalnie, efekt końcowy całkiem niezły.