Idźcie na Księżyc

Moon.

Właśnie wróciłem z kina z filmu “Moon” z Samem Rockwellem w roli głównej i jest tak jak się spodziewałem, czyli świetnie. Połączenie bardzo ciekawej fabuły z dobrym aktorstwem i muzyką mistrza trójdźwięków* Clinta Mansella dało naprawdę nietuzinkowy film i jakże inny od ostatniej blockbusterowej papki.

  • pozdrowienia dla Marcina, który w trakcie kiedy pisałem tę notkę przysłał smsa z informacją, że film mnie nie zawiedzie :)
  • budżet filmu to jedne 5 milionów dolarów, także nie trzeba wydawać fortuny, żeby nakręcić dobry film
  • chociaż teraz czytam, że film nie zarobił jak dotąd połowy wydanych pieniędzy. no i dlaczego mnie to nie dziwi? szkoda, że nie jest tak, że dobre filmy zarabiają kasę, tylko te o których jest głośno.
  • trochę się wynudziliśmy wczoraj na Harrym Potterze. nie był zły, po prostu jakiś mało wciągający
  • Moon oceniany jest na 90% na RottenTomatoes i 8.3 na Imdb
  • zapomniałem napisać o głosie Kevina Spacey, który też dodaje filmowi klimatu

* Tak, tak, wiem, za to Trent Reznor jest mistrzem liczby cztery :)

8 komentarzy do “Idźcie na Księżyc”

  1. Łukasz Macheta

    Zazdroszczę, w PL nieprędko (jeśli w ogóle) doczekamy się na kinową premierę tego filmu



  2. mariusz

    Wyniki finansowe raczej nie wyglądają optymistycznie, także pewnie mała szansa na to, że film zagości w kinach w Polsce.



  3. Franko

    Mariusz – zrobiłbyś kiedyś subiektywne zestawienie filmów tego typu, polecił te najlepsze? Nie wiem jak to się dzieje (to znaczy wiem, pewnie przez moją połowicę), ale mimo że uwielbiam takie produkcje, jakoś nie jestem na bieżąco. Chciałbym się poprawić. Chodzi mi o dokładnie takie klimaty jak wspomniany Moon, District 9, Wojna Światów, Signs…



  4. Marcin

    dzięki za pozdrowienia Mariusz.
    To się nazywa film jednego aktora – zaskakujące, jak Sam Rockwell potrafi pociągną sam [nie wliczam K Spacey] całą fabułę i zapewnić nam rozrywkę przez ponad 1,5 godziny.
    Podobnie jak w Wall-e – gdzie przez ponad pół godziny nie pada jedno słowo.
    Zdjęcia, gra Rockwell’a, muzyka – wszystko na tak. Oby więcej takich filmów.



  5. mariusz

    Franko,
    jeśli chodzi o filmy science fiction to mi jeszcze podobają się: Solaris (bardzo niedoceniony moim zdaniem), Mission to Mars i Dark City (ale to już klimaty raczej Matrixa). Dark City raczej słabo znany, ale ma specyficzny klimat noir.



  6. Franko

    Dzięki Mariusz, Solarisa widziałem, a resztę z pewnością zobaczę :)



  7. wloczynet

    Ja uparcie polecam Battlestar Galactica.



  8. A

    no i coz musze to napisac, bo wszyscy chwala:)))film mnie nie porwal:) choc kosmos porywa:))) ogolnie przewidywalny az do bolu:)nic mnie nie zaskoczylo, a klimacik przynudzal:) choc klamstwem by bylo gdybym napisala ze film byle jaki, jest w nim pomimo wszystko cos “innego”:) i to tyle…..



Zostaw komentarz

Trackback: http://blog.9gods.com/2009/07/19/idzcie-na-ksiezyc/trackback/