Dave Matthews & Tim Reynolds.

Ha, w końcu się udało, byłem na koncercie Dave Matthews‘a w Scottish Exhibition Centre. Był to występ akustyczny Dave’a i oczywiście grał z nim Tim Reynolds. Do tej pory zachwycać się mogłem tylko koncertem na CD z Luther College, a teraz wiem jak to jest na żywo. Sam koncert był świetny i nawet trochę się wzruszyłem, że coś co wydawało się tak odległe i niemożliwe zaistniało w rzeczywistości.

Pomiędzy utworami Dave oczywiście gadał i chociaż na ogół wychodzi mu to śmiesznie, tym razem trochę czasem bredził, poprostu chyba był wcięty. W żartowaniu brnął w ślepą uliczkę, ale na końcu zwykle jakoś udawało mu się zachować twarz. W każdej przerwie pomiędzy kawałkami jakiś szkot domagał się głośno kawałka “Hello again”, a za czwartym razem poprosił już o “Hello fucking again” na co Matthews swierdził “Koleś chyba mówi poważnie”.

Koncert był świetny, szkoda tylko, że Tim Reynolds nie miał za wielu okazji żeby się gitarowo popisać, chociaż to co pokazał i tak było dobre. W sumie show był dla mnie ważniejszy chyba sentymentalnie niż muzycznie. Cały czas czekałem żeby wykonali utwór “#41”, ale się jednak nie doczekałem, za to “Grey Street” i “Two Steps” były zagrane genialnie. To, że Dave był trochę wcięty zupełnie mu nie przeszkadzało w graniu i śpiewaniu, mi za to trochę…

Nie wierzę własnym oczom: Dave Matthews będzie koncertował po Europie! W lutym będzie w UK i to w kilku miejscach, które mi pasują jak Glasgow czy New Castle. Bilety będa sprzedawane tylko przez tydzień, a wcześniej dostęp do nich będa mieli członkowie fanclubu. Jeśli jeszcze jakieś bilety zostaną to nie ma możliwości żeby na tym koncercie nie był. To jest dla mnie absolutny “must see” .

Dave Matthews Band jest bardzo popularny w Stanach, w Europie jakby mniej. Pewnie dlatego, że raz DMB jest ze stanów, dwa, że po raz pierwszy słyszę o koncercie w Europie. Nie jest to show całej kapeli, a tylko samego Dave’a. Oczywiście nie będę rozpaczał z tego powodu.

W pierwszym utworze obejrzyjcie do końca solówkę na basie (zaczyna się 6:50). Koleś jest mistrzem świata. Skoda, że jakość dzwięku w klipach YouTube całkowice pozbawia utwory dynamiki.

utwory: #41, Grey Street, Christmas Song