Bestia powraca

Therion. Gothic Kabbalah.

Ostatni tydzień bez przerwy słucham kapeli Therion. Sprawa z nimi wygląda podobnie jak w przypadku Amorphis. Słuchałem ich parę lat, potem odpuściłem i nie śledziłem powstających płyt. Coś mnie jednak tknęło i sprawdziłem stronę Therion na MySpace. Pierwsze parę utworów z nowej płyty “Gothic Kabbalah” – rozczarowanie. Miałem już zamknąć zakładkę, ale jeszcze włączyłem kolejny utwór “Son of the staves of time” i bingo! Od razu mi się spodobał. Potem kolejny “The perennial Sophia” i już mnie całkowicie mieli. Te dwa utwory chodzą za mną już ponad tydzień.

Zaopatrzyłem się w płytę i okazało się, że jest tam o wiele więcej świetnych utworów. Początek “T.O.F. – The trinity” mnie odrzucił, a za to wokale w ostatniej minucie zmieniły całkowicie moje podejście do tego utworu. Niektóre utwory są dość nierówne jak na mój gust i sytuacja wygląda podobnie np w “Tuna 1613“. Jednakże “Trul“, “Chain of Minerva” i “Three treasures” są świetne. A “Adulruna redivivia” jest bardzo dobrym zakończeniem płyty.

Gothic Kabbalah” tak mi się spodobała, że sprawdziłem dwie poprzednie płyty (wydane równocześnie) “Lemuria” i “Sirius B“. Bardzo mi podchodzą słowa (zwykle traktuję wokal jako kolejny instrument i nie dbam o treść) a i muzyka jest równie dobra. Moje ulubione utwory: “Lemuria”, “Quetzalcoatl”, “The Dreams Of Swedenborg”, “An Arrow From The Sun”, “The Blood Of Kingu”, “The Wondrous World Of Punt”, “Melek Taus”, “Call Of Dragon”, “Voyage Of Gurdjieff” czy praktycznie 3/4 płyt.

ps. Therion po grecku oznacza “bestia” stąd tytuł postu.
Trzeba przyznać, że chłopaki na fotach z MySpace wyglądają śmiesznie i jednak trochę głupio, ale może robili te foty w Halloween ;)

Amorphis: Silent Waters.

Kilka dni temu Amorphis wypuścił nową płytę “Silent Waters”. Od lat już w sumie ich nie słucham, a skończyłem gdzieś w okolicach płyty “Elegy”. Zmienił mi się wtedy trochę gust muzyczny i miałem ochotę na lżejsze rzeczy. Zresztą podobnie było z kilkoma innymi metalowymi kapelami. Wciąż jednak mam sentyment do niektórych produkcji.

A piszę o Amorphis dlatego, że tytułowy utwór promujący najnowszą płytę rządzi! Nie wiem jak reszta kawałków, ale jeśli śpiewane są podobnym wokalem to nowe wydawnictwo może być interesujące. Skrzekliwy głos poprzedniego wokalisty jakoś mnie drażnił.

Teledysk do Silent Water.